Witam wszystkich zbłąkanych na mojej stronie. Strona jest niekomercyjna i prywatna, co oznacza, że piszę na niej, co mi się podoba i kiedy mi się podoba, ponieważ tworzę ją dla własnej przyjemności. To minus. Plus jest taki, że nie zawiera żadnej ukrytej ani jawnej komercji. Oraz że nie zamieszczam tu niczego po to, żeby się komuś przypodobać i coś w ten sposób zyskać. Ot, tak sobie piszę i obrazki wklejam...

2012-02-21

Katowice "się robią"

Mili moi! Wiosna, a wiosną wszystko rośnie i spod ziemi wyłazi. Z tej okazji postanowiłem przerwać okrutny zastój na stronie i coś swieżego wrzucić. W oczekiwaniu na kolejne długie i nudne relacje z cyklu "z archiwum Pana Psofometra" proponuję tymczasem małe relacyjki na modny ostatnio bardzo temat "Polska w budowie", kolejarzom i ich obserwatorom znany bardziej pod prostym, męskim zawołaniem "Robi się!"

Dziś zapraszam na mały fotoreportażyk z "robi się!" w Katowicach. Przesiadałem się tam pod koniec lutego z REGIO z Krakowa na InterREGIO "Bolko" z Lublina do Wrocławia. Było trochę czasu, wiec można się było rozejrzeć. I porównać, co się od mojej poprzedniej wizyty zmieniło. Starego dworca już nie ma, więc cieszę się, że będąc na nim niecałe dwa lata temu, miałem czas na fotki.

2010-10-02/03

Harrachov, Szklarska Poręba, Piechowice i okolice

Serialu pod tytułem „Pan Psofometr zalicza reaktywowane linie lokalne” odcinek kolejny. Tym razem zaliczenie specyficzne, bo linia, choć lokalna, to międzynarodowa. A przerwa w ruchu nie trwała lat kilka czy kilkanaście, ale (bagatela) kilkadziesiąt. Linię między Szklarską Porębą a Harrachovem zamknięto pod koniec lat pięćdziesiątych XX wieku. I chociaż jako młodzieniec często bywający w Karkonoszach marzyłem nie raz, by kiedyś przejechać się przez Przełęcz Jakuszycką pociągiem, zdawałem sobie sprawę z nierealności tych marzeń. Ówczesne PKP likwidowały co się dało, pociągów z roku na rok było coraz mniej, a torów do Harrachova do 1989 roku nawet na mapach nie rysowano. Żeby szpieg nie wiedział, że tam są.

2010-08-29

Kartuzy - Somonino - Kościerzyna - Chojnice - Krzyż - (Wrocław Mikołajów)

W poprzednim odcinku: Pan Psofometr, bohatersko budząc się o czwartej rano, zdąża na pociąg TLK, którym z Wrocławia jedzie do Gdyni. Stamtąd na pokładzie szynobusu Przewozów Regionalnych dociera do Kartuz. Dalej nie jedzie, bo pociąg też dalej nie jedzie. Jakie przygody czekają go kolejnego dnia wyprawy? Czy przeżyje? Czy zdoła wrócić do Wrocławia niebezpiecznymi pociągami, w których przecież gwałcą i rabują? Zostańcie Państwo z nami...

2010-08-28

(Wrocław Główny) - Gdynia Główna - Kartuzy

Długo nie było aktualizacji, za co przepraszam. Ta się pisała od lutego. A wycieczka jeszcze z roku poprzedniego. Ciąg dalszy programu obowiązkowego lata 2010. Po turystycznej reaktywacji warmińsko-mazurskiej, którą opisywałem w poprzedniej relacji, przyszedł czas na równie turystyczną i wakacyjną reaktywację pomorską. Sporo łączy linię nadzalewową z Elbląga do Braniewa z króciutką linią z Somonina do Kartuz. Na obu dość dawno temu zawieszono regularną komunikację pasażerską. Obie biegną przez okolice będące rajem dla oczu, wymarzone do wakacyjnych czy weekendowych wyjazdów. I wreszcie obie tylko w bijącej czołem przed bożkiem samochodyzmu Polsce mogły tak długo leżeć i rdzewieć niewykorzystywane. Wyjątkowo malowniczy odcinek Kartuzy - Lębork dalej zresztą odłogiem leży i powoli przestaje się nadawać do czegokolwiek poza rozbiórką, a między Lęborkiem a Łebą ruch jest prowadzony tylko w sezonie letnim. Uruchomienie w wakacyjne weekendy dwóch par pociągów pasażerskich z Gdyni do Kartuz nie zamyka zatem listy pomorskich linii, na które pociągi bezwzględnie wrócić powinny. Ale jest pierwsza jaskółką Wielkich Zmian. Zmian, które po uruchomieniu Pomorskiej Kolei Metropolitalnej będą ogromne, i mają szansę gruntownie zmienić pozycję transportu kolejowego na Kaszubach.

2010-07-24/25

(Wrocław Mikołajów - Poznań Główny - Olsztyn Zachodni) - Braniewo

Braniewo - Tolkmicko - Elbląg - Malbork - Toruń Główny - Poznań Główny - (Wrocław Mikołajów)

Jedną z cech charakterystycznych Polaków jest swoiście rozumiana indywidualność. Indywidualność manifestowana przez przekorę. Inni robią tak, to ja zrobię inaczej. Na przekór. Na złość mamie odmrożę sobie uszy. Na przekór sąsiadowi włączę na całą noc światło na klatce. Zapłaci większy czynsz. Ja też zapłacę, ale co tam. Pokażę mu, takiemu chamu. Chyba tylko ową sarmacka przekorą można tłumaczyć brak pociągów pasażerskich na wybitnie ciekawej krajobrazowo i łatwej do turystycznej eksploatacji linii nadzalewowej z Braniewa do Elbląga. Biegnącej tuż nad brzegiem Zalewu Wiślanego, przez znany z gotyckich zabytków Frombork, miasto Kopernika (ale Kopernik to Niemiec był, więc na przekór Niemcom, wrogowi odwiecznemu, pociągów nie będzie. Nie będzie niczego).

2010-06-25/07-08

Ponownie Bieszczady i pierwszy raz w życiu Zambrów

Nadszedł czas letniego urlopu. W tamtym roku spędziłem go w Bieszczadach i zapowiedziałem sobie, że na pewno jeszcze tam wrócę. Bo i całej trasy Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej wówczas nie zaliczyłem, i wszystkich (a nawet połowy. A nawet jednej trzeciej…) szlaków nie przeszedłem. No i... bo tam pięknie jest i zupełnie inaczej niż w zakurzonym i pomazanym markerami i szprejami Wrocławiu. Tym razem bazą wypadową w góry została Wetlina. Niestety więc nie mogłem, jak w tamtym roku, z okien pokoju widzieć pociągów. Co prawda przez Wetlinę również linia bieszczadzkiej wąskotorówki przebiega, ale nic po niej od lat nie jeździ, a tory spokojnie zarastają. Zaliczenie tego odcinka trasy, o ile w ogóle będzie możliwe, to w odległej przyszłości. Natomiast możliwe jest w lecie (od 1 lipca do 31 sierpnia) przejechanie mało popularnego odcinka linii na jej drugim końcu – z Balnicy do Smolnika niedaleko Łupkowa. Z tej podróży relację zdam poniżej. Zaś drugą część urlopu spędziłem w Zambrowie na Podlasiu, dokąd pociągi kiedyś jeździły, ale od dawna już nie jeżdżą i nigdy jeździć nie będą. Niemniej – skoro już tram dotarłem, byłą stację kolejową odwiedzić wypadało i oczywiście to uczyniłem. A zatem cały urlop spędziłem po drugiej, dla niektórych dzikiej, stronie Wisły.

2010-06-12

Aktualizacja galerii dźwiękowej

Nowe, chociaż stare zapowiedzi pociągów. Udało mi się wyjść na bieżąco z relacjami z wycieczek kolejowych, więc mogę się zająć innymi, dotychczas haniebnie zaniedbanymi działami. W ramach weekendowych prac dobrowolnych (kiedyś to się "czynem społecznym" nazywało :)) zaktualizowałem galerię dźwiękową o zapowiedzi pociagów nagrane latem i jesienią 2008 r. Czyli jeszcze w czasach, gdy pośpieszne kursowały pod banderą PKP PR, codziennie jeździły pociągi do Zamościa (i nikomu się nie śniła ich likwidacja). A stada nocnych rzeźni, chociaż mocno przetrzebione, dość dobrze się jeszcze trzymały. Zapraszam na podróż w czasie do Kielc, Gliwic, Katowic, Kędzierzyna i (rarytas!) Aleksandrowa Kujawskiego. Dla wygody Słuchaczy najnowsze pliki umieściłem na początku galerii.

2010-05-19/21

(Wrocław Mikołajów) - Poznań Główny - Szczecin Główny.
Szczecin Główny - Poznań Główny - (Wrocław Mikołajów)

To nie tak miało być. W planie mojego krótkiego majowego urlopu miałem wyjazd w Beskidy. Beskidy zalało, trzeba było coś wykombinować, żeby nie przesiedzieć urlopu w domu. Zdecydowałem się uciec od powodzi, i zamiast na południe wyruszyć na północ. Do Szczecina, gdzie bardzo dawno już nie byłem. Podróż nie miała charakteru zaliczeniowego. Ale pierwszy raz na trasie Poznań - Szczecin jechałem pociągiem regionalnym (nie będę przepłacał za pożałowania godne usługi Intercity). Trudno było nie wykorzystać takiej okazji i nie zrobić fotograficznej dokumentacji stacji i przystanków na tej linii.

2010-04-17 [2]

Częstochowa - Zduńska Wola - (Wrocław Mikołajów)

Druga część relacji z wiosennego kółeczka. Ciekawych, jak się podróż zaczęła zapraszam do przeczytania części pierwszej. O dworcu w Częstochowie pisałem zaś (i prezentowałem sporo obrazków) przy okazji jednej z ubiegłorocznych wypraw kolejowych. Nie będę się zatem powtarzał. Ale jedno muszę napisać - znowu Częstochowa zaskoczyła mnie swoją nowoczesnością - tym razem w dziedzinie prezentowania aktualnej informacji o pociągach. To pierwszy dworzec, na którym na tablicy odjazdów pociągi osobowe widziałem juz z nowym oznaczeniem "REGIO".

2010_04_17_15_39_47_czestochowa_osobowa.jpg

2010-04-17 [1]

(Wrocław Leśnica) - Wrocław Główny - Katowice - Tychy Miasto - Katowice - Częstochowa

Uroczystości żałobne po katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem, które odbyły się w Warszawie w sobotę 17 kwietnia, oraz pogrzeb pary prezydenckiej w Krakowie 18 kwietnia, spowodowały spore zmiany w rozkładzie jazdy pociągów. Dzięki temu mogłem zrealizować mój stary plan zaliczenia odcinków Częstochowa - Chorzew Siemkowice i Chorzew Siemkowice - Zduńska Wola. A przy okazji przejechałem się do Tych Miasta. To połączenie po wieloletniej przerwie reaktywowano w ubiegłym roku. Podróż zacząłem tradycyjnie wczesnym rankiem w Leśnicy. Opóźnionym o kilka minut osobowym z Węglińca (EN57 oczywiście) dojechałem do Dworca Głównego, będącego od niedawna w remoncie. Główny tunel pod peronami i hol są zamknięte dla pasażerów, czynny jest jedynie tunel boczny, a od strony ul. Suchej, przy wyjściu z bocznego tunelu, otwarto dworzec tymczasowy. Ponoć jest ładny i czysty, choć ciasny. Nie sprawdzałem, bo czekała mnie przesiadka na IR "Śląsk". Z doświadczenia wiem, że pociąg ten, zestawiony zwykle z pojedynczego EN57, potrafił już na starcie być zapchany ludźmi, wolałem więc zaczaić się na peronie, by mieć szansę na miejsce siedzące. Przy okazji obejrzałem kasę biletową Przewozów Regionalnych, zlokalizowana w dawnej budzie dyżurnego ruchu na peronie drugim.

Subskrybuje zawartość