Niektórzy na moim miejscu pewnie popadliby w ekstatyczne uniesienie - najbrzydsza lokomotywa na polskich torach to w końcu coraz rzadszy widok. A fanów ma wiernych. I naprawdę fanatycznych. Ruszamy z kopyta, ciągnie elektrowóz, a i tory dużo lepsze niż te z Zawady. A może po prostu pociąg chce się oddalić możliwie szybko od wstrętnej stacji i tego paskudztwa na sąsiednim torze?