Tym razem od strony peronów lubańskich, czyli strony kompletnie bezludnej. Do "Sudetów", ciągle stojących po drugiej stronie, co jakiś czas dosiadają się pojedyncze osoby. Tu jest cicho. Zegar nie chodzi. W kabinie SA śpi sobie mechanik, drzwi zamknięte, wsiąść się nie da. Szkoda, bo zimno.