Meldujemy się w Starych Gutach. Patrzę do tyłu, bo gdybym patrzył do przodu deszcz by mi do oczu i obiektywu leciał. Jak zwykle w okolicy - przystanek w środku niczego. Kilka budynków z których żaden nie jest dworcem stojących wzdłuż peronu, wąska i nierówna droga, przestrzeń, żywego ducha.