Ach, komuna! W dzień może mniej, ale w ciemny, zimny, styczniowy wieczór jakby się czas cofnął o 30 lat. Nie wiem, może ja tak tylko mam, że lata 80 kojarzą mi się z zimą i ciemnością. Byłem wtedy malutki, mieszkałem na peryferyjnym osiedlu ze słabo oświetlonymi ulicami, a zimy były srogie... Tak czy inaczej - warto się wybrać do Olsztyna, póki stary dworzec stoi, bo w jego wnętrze jest jak konserwa z komuną w środku. Nieprawdaż?